Re: Napelnianie cartridge'a do HP710 - co zle zrobilem?



Masz problem? Zapytaj na forum elektroda.pl

Poprzedni Następny
Wiadomość
Spis treści
From: Grzegorz Redlarski <gred_at_nospam_kki.net.pl>
Subject: Re: Napelnianie cartridge'a do HP710 - co zle zrobilem?
Date: Thu, 17 May 2001 08:08:40 +0200


Mon, 14 May 2001 20:32:55 +0200 "Michał Smolnik" <smolnik_at_nospam_2com.pl>
napisal:

Jeszcze tak na amen to mi nigdy nie przyschlo. Jak jakis cartridge
konczyl zywot - ktoras dysza przestawala pracowac, to okazywalo sie
pod mikroskopem, ze byl w jej miejscu krater zamiast normalnego
otworka.

I co? Jest jakaś metoda czyszczenia pojedynczego otworka, czy krater był od
poczęcia naboju?

Kratery powstawały podczas eksploatacji. Kiedyś, przez pewien czas
drukowałem takim zdychającym cartridgem, to w dość krótkim czasie
zaczęło mu przybywać braków w wydrukach. Ponieważ moczenie w wodzie
nie pomagało to wziąłem mikroskop (a właściwie to taką zabawkę) i
obejrzałem myśląc, że może jakiś paproch siedzi. Jak zobaczyłem jedną
wielką dziurę na kilka dysz to już zrezygnowałem z dalszych prób
czyszczenia :-(

Jeśli otworek tylko przysechł to myślę, że da się go odmoczyć. Po
prostu, potrzymać w wodzie destylowanej i po jakimś odsączać na
bibule. Ja przykładałem zwykłą serwetkę i obserwowałem ślad. Obecnie
(z tym trefnym Pelikanem) przykładam cartridge do mokrej serwetki bez
wcześniejszego namaczania. Oczywiście, nalezy tylko lekko dociskaś, a
przypadkiem nie przecierać.

A z tym pogorszeniem Pelikana to moze byc faktycznie
wytlumaczenie. Tylko co takiego mogli w jego skladzie zmienic?

Nie znam się na chemii atramentów, ale naboje (na własny i znajomych
użytek) napełniam już 5 lat i nigdy takich rzeczy nie było. Skandal!

Może to taka specjalna produkcja na polski rynek? Na tych starszych
nie bylo napisu "czarny", a na tym nowym jest (obok 5. innych). Może
trzeba poszukać w papierniczych czy nie mają gdzieś jeszcze Pelikana
bez polskich napisów?

Czy jakis inny atrament mozna probowac?

Ja kiedyś próbowałem jeszcze Herlitz, ale efekt od początku, jak teraz w
Pelikanie.

:-(

gr


Poprzedni Następny
Wiadomość
Spis treści
From: "Michał Smolnik" <smolnik_at_nospam_2com.pl>
Subject: Odp: Napelnianie cartridge'a do HP710 - co zle zrobilem?
Date: Thu, 17 May 2001 19:02:46 +0200



Użytkownik Grzegorz Redlarski <gred_at_nospam_kki.net.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:15f3gtgqi9d7293tug920k2use4e7ea71l_at_nospam_news.tpi.pl...

I co? Jest jakaś metoda czyszczenia pojedynczego otworka, czy krater był
od
poczęcia naboju?

Kratery powstawały podczas eksploatacji. Kiedyś, przez pewien czas
drukowałem takim zdychającym cartridgem, to w dość krótkim czasie
zaczęło mu przybywać braków w wydrukach. Ponieważ moczenie w wodzie
nie pomagało to wziąłem mikroskop (a właściwie to taką zabawkę) i
obejrzałem myśląc, że może jakiś paproch siedzi. Jak zobaczyłem jedną
wielką dziurę na kilka dysz to już zrezygnowałem z dalszych prób
czyszczenia :-(

A jakie to są naboje? Do jakiej drukarki?
Ja również obserwowałem głowice naboi pod mikroskopem, prowadziłem
warstwową obróbkę (polegającą na odrywaniu tego, co dało się oderwać) i
efekty moich obserwacji nie potwierdzają twoich. Według moich obserwacji,
to co widać na zewnątrz, to stalowa blaszka, z laserowo wykonanymi
otworami. Dopiero pod tą blaszką znajduje się struktura z tranzystorami
MOSFET, pełniącymi rolę rezystorów. Struktura również ma wywiercone otwory.
Raczej trudno uszkodzić stalową blachę, poprzez pocieranie. Tak to wygląda
w HP i Lexmarkach. Innych jeszcze nie rozbierałem.

Jeśli otworek tylko przysechł to myślę, że da się go odmoczyć. Po
prostu, potrzymać w wodzie destylowanej i po jakimś odsączać na
bibule. Ja przykładałem zwykłą serwetkę i obserwowałem ślad. Obecnie
(z tym trefnym Pelikanem) przykładam cartridge do mokrej serwetki bez
wcześniejszego namaczania.

Otworków tych nie da się odmoczyć. Próbowałem robić to na początku.
Najpierw w letniej wodzie, a później w spirytusie. Efekt zerowy.

Oczywiście, nalezy tylko lekko dociskaś, a
przypadkiem nie przecierać.

A tutaj nie byłbym taki pewien. Poza tym, co napisałem wyżej, mam jeszcze
jeden argument - mechanizm czyszczący w drukarkach posiada sztywny kawałek
folii, który działa jak szpachla i zbiera tusz z powierzchni blaszki.

Może to taka specjalna produkcja na polski rynek? Na tych starszych
nie bylo napisu "czarny", a na tym nowym jest (obok 5. innych). Może
trzeba poszukać w papierniczych czy nie mają gdzieś jeszcze Pelikana
bez polskich napisów?

Można spróbować. To prawodopobnie jest produkcja z innego zakładu (albo po
zmianie technologii), bo trefne Pelikany pojawiły się równolegle z nowymi,
dużymi kałamarzami.

Na zakończenie, polecam jeszcze porady z ulotki dołączonej do refilla
Fullmark.
Ogólnie piszą tam, to co każdy napełniacz powinien wiedzieć, ale jest kilka
ciekawych (choć nie zaskakujących punktów):

Bubble jet cardridges are built with electrical resisitors, that control
the current to each outlet jet. These resistors must stay fixed in terms of
their resistance or ohms. When they get overheated, the resistance will
change. After many overheating the resistance value may not be in the
acceptable range and this will present itself as low quality output, either
color disortion or weak printing or both.
The ink cardridge heeps these resistors cool, and prevents overheating.
However, when the cartridge runs empty and the printer continues to print,
overheating occurs and the print head will be damaged. If this continues,
the resistor can burnt out. This is why cartridges have a limited life in
terms of how many times they can be refilled. Each time, when the cartridge
runs out of ink and the resistors overheat, the life of the cartridge is
diminshed.
To ectend the life of your ink cartridge, refill your cartridge at the
first sign of low ink. Never let a cartridge run dry.


--
Pozdrawiam.
Michał Smolnik
smolnik_at_nospam_2com.pl
www.smolnik.w.pl
tel. 0 604 666 970



Poprzedni Następny
Wiadomość
Spis treści
From: wormboy_at_nospam_kki.net.pl (Jacek Grotnik)
Subject: Re: Napelnianie cartridge'a do HP710 - co zle zrobilem?
Date: Fri, 18 May 2001 21:27:16 GMT


On Thu, 17 May 2001 19:02:46 +0200, "Michał Smolnik" <smolnik_at_nospam_2com.pl>
wrote:
Bubble jet cardridges are built with electrical resisitors, that control

A ja myslalem, ze to jakies dziurki (dysze) sie zapychaja/zasychaja i
nie przepuszczaja tuszu. Czyli bylem w bledzie?


---
Jacek Grotnik
wormboy_at_nospam_kki.net.pl

Poprzedni Następny
Wiadomość
Spis treści
From: Grzegorz Redlarski <gred_at_nospam_kki.net.pl>
Subject: Re: Napelnianie cartridge'a do HP710 - co zle zrobilem?
Date: Sat, 19 May 2001 00:08:07 +0200


Thu, 17 May 2001 19:02:46 +0200 "Michał Smolnik" <smolnik_at_nospam_2com.pl>
napisal:


Kratery powstawały podczas eksploatacji. Kiedyś, przez pewien czas
drukowałem takim zdychającym cartridgem, to w dość krótkim czasie
zaczęło mu przybywać braków w wydrukach. Ponieważ moczenie w wodzie
nie pomagało to wziąłem mikroskop (a właściwie to taką zabawkę) i
obejrzałem myśląc, że może jakiś paproch siedzi. Jak zobaczyłem jedną
wielką dziurę na kilka dysz to już zrezygnowałem z dalszych prób
czyszczenia :-(

A jakie to są naboje? Do jakiej drukarki?

HP DJ 520. Czarno-biała.

Ja również obserwowałem głowice naboi pod mikroskopem, prowadziłem
warstwową obróbkę (polegającą na odrywaniu tego, co dało się oderwać) i
efekty moich obserwacji nie potwierdzają twoich. Według moich obserwacji,
to co widać na zewnątrz, to stalowa blaszka, z laserowo wykonanymi

Kolor ma raczej mosiądzu.

otworami. Dopiero pod tą blaszką znajduje się struktura z tranzystorami
MOSFET, pełniącymi rolę rezystorów. Struktura również ma wywiercone otwory.
Raczej trudno uszkodzić stalową blachę, poprzez pocieranie. Tak to wygląda
w HP i Lexmarkach. Innych jeszcze nie rozbierałem.

To wyglada mi bardziej na jakas korozje. Nie wiem czy moglo sie tak
zdarzyc, ze z jakiegos powodu poplynelo tamtedy troche pradu i
elektrokorozja to wygryzla. Na zwykle utlenianie mi to nie wyglada. Na
mechaniczne uszkodzenie tez nie. A moze jest tam cos zlocone i stad
powstalo ogniwo?

Jeśli otworek tylko przysechł to myślę, że da się go odmoczyć. Po
prostu, potrzymać w wodzie destylowanej i po jakimś odsączać na
bibule. Ja przykładałem zwykłą serwetkę i obserwowałem ślad. Obecnie
(z tym trefnym Pelikanem) przykładam cartridge do mokrej serwetki bez
wcześniejszego namaczania.

Otworków tych nie da się odmoczyć. Próbowałem robić to na początku.
Najpierw w letniej wodzie, a później w spirytusie. Efekt zerowy.

Moze przyczyna niedzialania dyszy bylo co innego niz przyschniecie?

Oczywiście, nalezy tylko lekko dociskaś, a
przypadkiem nie przecierać.

A tutaj nie byłbym taki pewien. Poza tym, co napisałem wyżej, mam jeszcze
jeden argument - mechanizm czyszczący w drukarkach posiada sztywny kawałek
folii, który działa jak szpachla i zbiera tusz z powierzchni blaszki.

Chodzilo mi o to by nie przecierac bibulka, szmatka itp. z czego moga
wylezc jakies nitki czy paprochy. Ma to odsaczyc atrament przez dysze
a nie wyczyscic powierzchnie. Co innego przetarcie czyms miekkim i
gladkim z czego nic nie wylezie. Po kolejnych przylozeniach mokrej
serwetki (w nowych czystych miejscach) widać bylo systematyczne
powiekszanie sie kolejnych plam co swiadczylo o poprawianiu sie
droznosci dysz.

Na zakończenie, polecam jeszcze porady z ulotki dołączonej do refilla
Fullmark.
Ogólnie piszą tam, to co każdy napełniacz powinien wiedzieć, ale jest kilka
ciekawych (choć nie zaskakujących punktów):
[...]

Dzieki, faktycznie ciekawe i warte wziecia pod uwage.

gr


Poprzedni Następny
Wiadomość
Spis treści
From: Jacek <pastor21_at_nospam_poczta.onet.pl>
Subject: Re: Napelnianie cartridge'a do HP710 - co zle zrobilem?
Date: Sat, 19 May 2001 10:49:33 +0200



Otworków tych nie da się odmoczyć. Próbowałem robić to na poczštku.
Najpierw w letniej wodzie, a później w spirytusie. Efekt zerowy.

Moze przyczyna niedzialania dyszy bylo co innego niz przyschniecie?

Tez sie obawiam ze producenci cartridge'ow typu oem wdrozyli mechanizm
autodestrukcji.
Zauwazylem, ze kupujac nowe cartridge do HP po 160 zl, gdy wypelnienie
atramentem
siega jeszcze ok. 30% nastepuje gwaltowne pogorszenie jakosci drukowania, dolna
polowa
czcionek ma mniejsze nasycenie, a caly wydruk jest wyraznie gorszej jakosci.
Niestety juz w 3-cim nowym zbiorniczku czyszczenie nie pomaga, takze
bezskuteczne jest moczenie, przedmuchiwanie. Atrament jest, glowice czyste a
jakosc drukowania kiepska.
I spelnia sie deklaracja producenca, ze cartridge jest jednorazowy, podobnie jak
jednorazowe nozyki do golenia.
Drugi raz juz sie nie mozna ogolic, bo sie stepil za pierwszym razem.

Moze ktos napisze prace magisterska, czy ksiazke, nt. budowy i zasady dzialania
catridge'ow
do drukarek atramentowych ze zdjeciami mikroskopowymi dysz i opisem metod
napelniania
i regeneracji..

Jacek


Poprzedni Następny
Wiadomość
Spis treści
From: "Michał Smolnik" <smolnik_at_nospam_2com.pl>
Subject: Odp: Napelnianie cartridge'a do HP710 - co zle zrobilem?
Date: Sat, 19 May 2001 16:58:07 +0200



Użytkownik Grzegorz Redlarski <gred_at_nospam_kki.net.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:qe4bgtga9hk8mknv407vp20ftr8bh5i5js_at_nospam_news.tpi.pl...

Ja również obserwowałem głowice naboi pod mikroskopem, prowadziłem
warstwową obróbkę (polegającą na odrywaniu tego, co dało się oderwać) i
efekty moich obserwacji nie potwierdzają twoich. Według moich
obserwacji,
to co widać na zewnątrz, to stalowa blaszka, z laserowo wykonanymi

Kolor ma raczej mosiądzu.

Racja, może być mosiężna, choć ja stawiałem na powlekaną.

To wyglada mi bardziej na jakas korozje. Nie wiem czy moglo sie tak
zdarzyc, ze z jakiegos powodu poplynelo tamtedy troche pradu i
elektrokorozja to wygryzla. Na zwykle utlenianie mi to nie wyglada. Na
mechaniczne uszkodzenie tez nie. A moze jest tam cos zlocone i stad
powstalo ogniwo?

Może być. Maksymalne robocze napięcie głowicy, to ok. 30V. Wszystkie
głowice biorą ok 1-2 amper w impulsie. Przy takiej wydajności źródła mogło
coś wyżreć.

Otworków tych nie da się odmoczyć. Próbowałem robić to na początku.
Najpierw w letniej wodzie, a później w spirytusie. Efekt zerowy.

Moze przyczyna niedzialania dyszy bylo co innego niz przyschniecie?

Tak też przypuszczam. Ale destrukcja postępowała powoli - najpierw dysze
działały tylko po czyszczeniu głowicy po dłuższym postoju, potem kropla z
dyszy rozpylała się na większą powierzchnię niż zwykle, a potem już nic nie
dało się zrobić.
Ale problemu już nie ma. Szarpnąłem się na nową głowicę, a stara poszła
leżakować do szafy. Następnym razem kupię refill, a nie atrament pelikana.
Wolę wydać 35zł niż 170 na nową głowicę.

Chodzilo mi o to by nie przecierac bibulka, szmatka itp. z czego moga
wylezc jakies nitki czy paprochy. Ma to odsaczyc atrament przez dysze
a nie wyczyscic powierzchnie. Co innego przetarcie czyms miekkim i
gladkim z czego nic nie wylezie. Po kolejnych przylozeniach mokrej
serwetki (w nowych czystych miejscach) widać bylo systematyczne
powiekszanie sie kolejnych plam co swiadczylo o poprawianiu sie
droznosci dysz.

Tak, tutaj masz rację - ja po odsączaniu zawsze przecieram ręką - nie wyjdą
z niej paprochy, a dobrze umyta przed "operacją" nie zanieczyści dysz.


--
Pozdrawiam.
Michał Smolnik
smolnik_at_nospam_2com.pl
www.smolnik.w.pl
tel. 0 604 666 970