Ziarnko do dyskusji - długie



Masz problem? Zapytaj na forum elektroda.pl

Poprzedni Następny
Wiadomość
Spis treści
From: "A.Grodecki" <ag_at_nospam_modeltronic.com>
Subject: Ziarnko do dyskusji - długie
Date: Tue, 1 Jul 2003 12:40:51 +0200


--

Pozdrawiam,

Andrzej Grodecki

"jerry1111" <No_this_fucking_spam_jerry1111_at_nospam_wp.pl> wrote in message
news:bdqeh6$3mg$8_at_nospam_atlantis.news.tpi.pl...

> > Rozweseliłeś mnie :). Elektronika jest dziedziną inżynierską tak jak
> > budownictwo czy mechanika. Jak ktoś chce zlecić zaprojektowanie mostu
> > to szuka wśród inżynierów budowlańców o specjalności mosty.
>
> Absolutnie sie nie zgadzam z Twoim zdaniem.
> Krotko mowiac, wlasnie poprzez _ignorancje_ i niewiedze powstaje
> jednak troche wynalazkow - bo normalny czlowiek powiedzialby
> ze sie po prostu nie da. W mysl powiedzenia:
> "Jak sie czegos nie da zrobic, to przyjdzie taki, ktory nie wie
> ze sie nie da i to po prostu zrobi".
> Z drugiej strony te 'odkrycia' to pewnie 0.01% normalnej codziennej
> rutynowej harowki...

Tak się przysłuchuję Waszej (wszystkich) dyskusji i pozwolę sobie wtrącić
trzy grosze.
Po pierwsze elektronika jako taka nie jest dziedziną inżynierską, tylko
normalną gałęzią nauki, wybranymi zagadnieniami fizyki. Sprowadzanie
elektroniki do projektowania układów jest poważnym skrótem, miłym
szczególnie dla tych którzy do tego (albo nawet i nie) się ograniczają. Tak
samo jak programowanie nawet najbardziej wyrafinowane jest tylko podzbiorem
dziedziny - informatyki czyli nauki o informacji. Informatyk nie musi nawet
umieć programować w żadnym konkretnym języku!!! To już zwykłe rzemiosło,
choć wymaga sporych umiejętności.
Wracając do elektroniki, nie mają racji Ci, którzy stawiają umiejętności
techniczne NAWET ŚWIETNIE ROZWINIĘTE na równi z wiedzą, którą miał okazję
liznąć student tego kierunku. To, że większość studentów ma niewielkie lub
żadne umiejętności praktyczne a co za tym idzie nie ma do czego podczepić
wiedzy, która przepływała przez ich głowy to zjawisko typowe dla wszystkich
kierunków w Polsce. Wynika z metody kształcenia ale też z celu w jakim idzie
się zwykle na studia - "mieć dyplom". I niczego to nie dowodzi, bo technicy
po technikach też nie za wiele zwykle potrafią praktycznie a jeśli chodzi o
wiedzę zaryzykuję twierdzenie że nie wiedzą prawie nic. Nie dlatego, że
takie z nich głąby, tylko dlatego, że w programie technikum (byłym) wiedzy
przez większe "W" nie ma wcale. To co jest, porównywalne jest z tabliczką
mnożenia w odniesieniu do całkowania przez części.
Studia politechniczne dają możliwość zetknięcia się z elektroniką na
znacznie wyższym poziomie abstrakcji niż czwórnikowy model tranzystora. I
wiedza ta, jeśli została przyswojona (albo była przyswojona ale zawsze
wiadomo gdzie jej szukać i jest łatwo odświeżalna) dają magistrowi
inżynierowi nieporównanie wyższe możliwości twórcze niż najbardziej
sprawnemu technikowi. Wiem to z autopsji. Wprawdzie kończyłem LO a nie
technikum, ale kończąc szkołę średnią teorię na poziomie technikum miałem w
małym palcu, umiałem projektować (liczyć) układy z tranzystorami KTÓRE
DZIAŁAŁY JAK CHCIAŁEM. W drugiej klasie skonstruowałem w znacznej mierze w
oparciu o własne układy amplituner a w trzeciej w pełni automatyczny i
zdalnie sterowany magnetofon.
Poszedłem na studia mając za sobą wykonanie kilkudziesięciu różnych
konstrukcji, mimo bardzo ograniczonych finansów. W kategoriach dyskutantów
tego wątku można by powiedzieć że miałem już pewne doświadczenie i
podstawową tam wiedzę. Czego mnie mogły jeszcze nauczyć studia? W pewnym
sensie rozumowałem podobnie jak przedstawiciele "grupy techników".
A jednak! Dopiero na studiach zrozumiałem jak powierzchowna była moja
wiedza. Dziś mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że wcześniej nie
wiedziałem nic a na studiach trochę się dowiedziałem. Z różnych dziedzin:
fizyka ciała stałego, teoria obwodów liniowych i nieliniowych, teoria pola
elektromagnetycznego, podstawy automatyki, teoria informacji. W oparciu o
informacje z takich dziedzin przedmioty zawodowe jak układy elektroniczne,
układy automatyki, zastosowanie mikroprocesorów i wszelkie laboratoria
zaczęły mieć właściwy sens. Niestety jak w przypadku każdej edukacji tylko
nieliczne osoby w istotnym stopniu skorzystały z tego co im do głów
kładziono i zaowocowało to w ich dalszym życiu zawodowym. Szczęśliwie mnie
się udało w tej grupie znaleźć i dlatego mam wielki szacunek do wiedzy którą
dysponują niektóre osoby. Wiem też że pewnego poziomu już w rzemiośle, czyli
konstruowaniu układów mogę oczekiwać tylko od osób, które liznęły szerszej
wiedzy. Może nie jest to bezpośrednio potrzebne w większości przypadków ale
pomaga i daje dobre efekty. TAK, WIEDZA O ROZKŁADZIE PÓL POMAGA NAWET PRZY
PROJEKTOWANIU PŁYTEK bardziej zaawansowanych niż układ czasowy czy prosty
kontroler na jednoukładowcu. Przy przechodzeniu do układów nieco bardziej
nietypowych ta wiedza zaczyna pomagać tak bardzo, że technicy wymiękają i
już.
Dlatego Panowie, proszę nie naśmiewać się z mgr inż.
"Przyjdzie taki co nie wie jak i zrobi" to popularne paplaniny i niezwykle
rzadkie przypadki. Właśnie - PRZYPADKI. Czasy Edisona minęły i wynalazki na
poziomie żarówki już zostały odkryte. Dziś wynalazki robią naukowcy w
laboratoriach, czasami przypadkowo, ale robią to naukowcy a nie technicy w
garażach. Chyba że mamy na myśli wynalazki w stylu "maszynka do zdejmowania
jabłek bez uszkodzenia" które może robić każdy inteligentny majsterklepka.



========
Path: news-archive.icm.edu.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.cyf-kr.edu.pl!news.nask.pl!news-stoc.telia.net!news-stoa.telia.net!telia.net!news.tele.dk!news.tele.dk!small.news.tele.dk!newsfeed00.sul.t-online.de!newsfeed01.sul.t-online.de!t-online.de!newsf